środa, 24 marca 2010

ludzie to świnie

dziś naprawdę niewesoło:
są ludzie, których nie ma już z czym porównać. Do zwierzęcia nie, bo jako miłośniczka zwierząt nie mogę pozwolić sobie na taką niesprawiedliwość. Do rzeczy też nie bo jeśli to "coś" ma jakieś uczucia, choćby złośliwość i głupotę, to znaczy że rzeczą nie jest ...
a jednak jest problem.
Skąd biorą się ludzie, których jedyną rozrywką jest dręczenie innych? I to różnymi metodami, np, kłamstwem, cynizmem, zalewaniem bezsensownymi i źle skleconymi mailami?
Dziwię się tym bardziej kiedy jest to osoba na dość wysokim stanowisku i zajmuje się edukacją. Która powinna mieć umiejętność rozpoznawania emocji i prezentować szeroko pojętą empatię ... a jednak nie, co tam, "podręczę ją trochę, naskarżę, nakłamię, podmienię jej umowę, poniżę" ... genialne! ta pani tak mnie "zmotywowała" do dalszej pracy, że niech ją szlag.

No tak, siedzę w tej całej "edukacji" i im dalej w las tym więcej drzew. Jest coraz gorzej. Nie wiem czy w każdym zawodzie tak jest, ale widzę, że metodycy i pedagodzy (do których, raczej niestety, należę) to najgorsze kanalie i półmózgi z jakimi miałam do czynienia w mym tak krótkim życiu. Oczywiście nie wszyscy, bo znam takich, którzy tak jak ja wpakowali się w tę jakże "uduchowioną" historię z nauczaniem z powołania w tle i po miesiącu też mieli dość ...
Już nie dziwię się, że jest takie pojęcie jak "nauczycielskie wypalenie zawodowe". Człowiek ma po prostu dość "mądrych" inaczej ludzi z pracy, dyrektorów i tym podobnych ...
ehh. gram w lotka. Marzę o wygranej - wtedy nie będę musiała pracować z ludźmi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz