w sumie i tak prawie nikt nie czyta, więc co tam - dziś nie będzie cenzuralnie.
uwaga zaczynam. kurwa mać! po huj się człowiek uczy i jebie jakieś durnowatości pokroju łaciny na studiach by potem robić na pół etatu za 543,96 przez 9 miesięcy, a potem znowu zostaje bez grosza przy dupie?! zęby w gips i morda w kubeł. bo stażyście NIC nie przysługuje, mam żyć powietrzem.
"żyję w kraju, w którym każdy chce mnie zrobić w huja"
nie mam pracy, nie mam oszczędności (bo jak jeszcze zaoszczędzić z ww stawki?), nie mam wakacji, nie mam życia. bo co to za "życie" jak muszę liczyć każdą złotówkę, podczas gdy inni wykorzystali mnie już do granic?
mam 26 lat, wykształcenie wyższe, jest cała masa rzeczy jakie bym mogła robić, ale co? gówno! bo nie mam pleców, nie daję w łapę, nie flirtuję z grubasami na stołkach ... za to jestem atrakcyjna, pyskata i nie daję sobie w kaszę pluć ... huj z tym wszystkim. pojebany chory kraj.
chcę na festiwal, chce 5-dniowych wakacji i co? nie mam za co. bo mi się NIC nie należy. pojadę jak będę mieć 49 lat, może wtedy uda się coś zaoszczędzić.
przyszła teściowa mówi, że kiedyś się czegoś w końcu dorobimy ... ja w to nie wierzę. trzeba by obrabować bank i spierdolić za ocean by coś mieć. bo tu nic nie może się udać. wybranek stracił pracę, bo go chcieli zdegradować na robola na taśmie ... i co - ta sama historia: 26 lat, doświadczenie w kilku firmach (polskich i amerykańskich), wykształcenie wyższe ... i co? GÓWNO! bo tylko to mamy w tym jakże pięknym - kurwa mać - zasranym kraju.
a tymczasem 3-pokojowe wynajmowane mieszkanie i 2 koty na utrzymaniu ... o naszym życiu już nawet nie wspomnę. ja pierdolę.
niedziela, 6 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz