piątek, 2 kwietnia 2010

mądrzy tatusiowie

Zawsze śmiać mi się chciało jak słyszałam, że facet CHCE mieć dziecko. Po co? I czym ma się ta chęć objawiać? Oprócz poczęcia, oczywiście. Bo jakoś nie widzę raczej tatusiów na spacerach, jak już to razem z mamusią - raczej nie samego z wózkiem. Tak, wiem, to uogólnienie, ale nie będę pisać o 7% społeczeństwa, tylko całej reszcie. Jakoś nie widzę popularności "tatusiowego" - w pewnym programie śniadaniowym podali że tylko właśnie 7% nowych tatusiów zainteresowało się urlopem przeznaczonym na zajmowanie się noworodkiem. To jak z tymi chęciami? A może chcieliby od razu 12-latka, z którym się idzie grać w piłkę, co? Żenada.

Albo druga kwestia: dorośli, zdawałoby się, tatusiowie, są takimi "ukształtowanymi" jestestwami, że nawet przez myśl im nie przejdzie co mówią przy małym człowieku. Ile to ja razy słyszałam pogardliwe "baba" czy rzucone zaraz po przyjściu do domu "co na obiad?" mimo, że ona też wróciła 4 minuty temu ...

Gdzie ci inteligentni dojrzali mężczyźni?! Chyba nie ma. Albo jest ich jak na lekarstwo.
A potem słyszę w klasie (gimnazjum) jak jeden mądry mówi do drugiego że ten robi coś "jak baba" ... no kuźwa, nie wytrzymam, ochrzaniłam gówniarzy, choć wiem, że szacunku do kobiet to powinien ich jakiś mądry samiec nauczyć, ale że ich brak to tym sposobem rośnie kolejne szowinistyczne i seksistowskie pokolenie. Pokolenie, których przedstawiciele na stołkach dalej będą mi mówić o moim życiu seksualnym, o moim zdrowiu, będą decydować o moim ciele (antykoncepcja, aborcja), będą mi płacić 30% mniej na tym samym stanowisku co mężczyźni bez wykształcenia... jakie to smutne...

Syn samotnej kumpeli w ogóle jej nie pomaga, a nie powiem - całkiem mądry chłopak. Ale zabrakło, żeby "mądry" tatuś nauczył jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tak strasznie chciał mieć dziecko, tak? I na tym się skończyło, jak mniemam.

Do dupy z takimi tatusiami, do dupy z takimi chęciami. Jak chcą tego co chcą, czyli pobiegać sobie razem, zająć się przez 5 minut w ciągu dnia, niech sobie sprawią kota czy psa a swoje "chęci" zatrzymają dla siebie. Bo durne i naiwne kobiety rozczula myśl, że ich mężczyzna dorósł do roli tatusia i "chce" mieć z nimi dziecko. pff... naprawdę. Chce je jedynie zrobić, to wszystko. Więc nie wiem, czy to sprzeczność między myślami a słowami samców czy zupełnie nieprzemyślane teksty rzucone nie wiadomo po co ...

Tak czy inaczej, nie wierzę, że facet chce dziecka i wszystkiego co z tym związane. Nie wierzę i nigdy nie uwierzę.

1 komentarz:

  1. Dziecka to facet może chcieć - tyle, że niekoniecznie chce tego co potem, bo niejako z automatu uznaje, że zmiana śmierdzących pieluch albo nocne wstawanie należeć będą do obowiązków kobiety. W sumie nawet nie winię tych facetów, ale ich mamusie, bo to najczęściej one uczą synów takiego modelu życia. Feministką nie jestem, ale szlag mnie trafia jak widzę małe dzieci uczone zabaw z podziałem na role. Zabawa w dom na przykład - mama gotuje obiad i zajmuje się lalką - dzieckiem, a tata pracuje i jeździ samochodem. I potem wyrasta z takiej dziewczynki kobieta, której do głowy nie przyjdzie, że facet łaski nie robi jak w domu posprząta albo ugotuje obiad. No po prostu taki model jej/jemu wpojono, to po co się wysilać i wprowadzać rewolucję?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń